POLSKIE TOWARZYSTWO DIETETYKI

POLSKIE TOWARZYSTWO DIETETYKI

Śniadanie z belVitą

25 października odbyła się w gościnnych salach SGGW warsztaty dla dietetyków pt. „Śniadanie z belVitą”, w której mieli okazję uczestniczyć członkowie PTD i osoby zajmujące się żywieniem w swojej pracy naukowej oraz przedstawiciele mediów.

Śniadanie jest bardzo ważnym posiłkiem – o tym wiedzą wszyscy dietetycy i starają się tę informacje przekazać jak największemu gronu osób. Jednak nie zawsze jest tak, że można śniadanie zjeść spokojnie, że będzie pełnowartościowym posiłkiem, że pozytywnie przygotuje organizm na nadchodzący dzień.

Badania wykonane przez IPSOS potwierdziły, że dla większości gospodarstw domowych i kobiet przygotowujących śniadania – poranek to „często pośpiech i wielozadaniowość w pojedynkę”. Zdajemy sobie sprawę, że (83% osób tak uważa), śniadania należy jadać regularnie. Jednak coraz częściej robimy to nie tylko w domowych pieleszach, ale też w drodze do pracy i w miejscu pracy – wraz z koleżankami i kolegami. W ciągu ostatnich dziesięcioleci zmieniło się też śniadaniowe menu. Odeszliśmy od zup mlecznych na rzecz płatków śniadaniowych, od kanapek z konserwą do produktów zawierających dobre węglowodany i błonnik. Uważamy, ze śniadanie powinno być lekkie, odżywcze i pełnowartościowe, jedzone wówczas gdy poczujemy głód, a nie od razu po przebudzeniu. Jednak ze względu na miejsce spożywania tego posiłku wolelibyśmy by produkty śniadaniowe były łatwe do przyrządzenia, zabrania ze sobą „w drogę”, nie sprawiały kłopotu w pracy (nie brudziły, nie kruszyły się, nie ulęgały łatwo zepsuciu). Byłoby wspaniale, gdyby jeszcze dostarczały wszystkiego co organizmowi o tej porze dnia jest potrzebne.

Wiele osób swój dzień zaczyna nie od śniadania ale od, nazwijmy to – startera – spożywanego w biegu (kawa lub herbata i coś małego np. jogurt, banan, herbatnik). Właściwe I. śniadanie zjadane jest przez dorosłych po kilku godzinach od wstania, już w pracy. Jako dzieci jadamy śniadania w domu i jesteśmy tak poprawni mniej więcej do czasu zakończenia nauki w szkole średniej. Jako dorośli coraz częściej bylibyśmy skłoni korzystać z żywności nie tylko wygodnej ale i funkcjonalnej – podkreślała prof. Lidia Wądołowska (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski).

Żywność funkcjonalna to-„żywność, która jest konsumowana jako część zwyczajowej diety i zawiera biologicznie aktywne związki, które poprawiają zdrowie lub zmniejszają ryzyko chorób”. Aby była zaaprobowana przez konsumentów i skuteczna, żywotność funkcjonalna musi być częścią tradycyjnego modelu żywienia lub wpisywać się w ten model w określonym kontekście geograficznym i/lub kulturowym. Trudno wszak proponować rodowitym mieszkańcom Grenlandii by na śniadanie jadali sałatki warzywne z odpowiednio zmodyfikowanej sałaty. Żywność funkcjonalna musi być spożywana „w normalnych ilościach”, tzn. nie terapeutycznych, i zawierać odpowiednie stężenie specyficznych związków aby powodować korzystny efekt zdrowotny. W naszym obszarze geograficznym może to być np. margaryna miękka ze sterolami czy mleko wzbogacone witaminą D.

Po zajmującym wykładzie prof. Lidii Wądołowskiej i zapoznaniu się z badaniami nad zwyczajami śniadaniowymi Polaków, które przedstawiła Agnieszka Dobrowolska (Kraft Foods Polska), uczestnicy mieli okazję spróbować produktów Kraft Foods Polska z linii belVita i skomponować z nich własne śniadanie z dodatkami: twarożkami smakowymi i owocami (figami, malinami, pomarańczami, winogronami, kawałkami melona itp.).

Uczestnicy ocenili i docenili smaki poszczególnych ciastek oraz kompozycji z owocami i nabiałem. Jednak w kuluarowych rozmowach przeważała opinia, że te zestawy byłyby doskonałe na II. śniadanie. I. śniadanie (uznały dietetyczki) powinno być bardziej wytrawne – „na słono”.

Pani Dorota Sokołowska-Kozieł (Kraft Foods Polska) zapewniała jednak, że produkty z linii belVita maja specyficzne właściwości, które zostały sprawdzone naukowo w ośrodku badawczym w Saclay (Francja). To co je wyróżnia, to powolne uwalnianie węglowodanów, efekt możliwy do uzyskania dzięki specjalnym procesom technologicznym, którym jest poddawana skrobia. Badania kliniczne (randomizowane) mierzące szybkość pojawiania się glukozy we krwi po zjedzeniu ciasteczek belVita, wykonano w oparciu o zboża hodowane w specyficznej atmosferze, co zaowocowało otrzymaniem skrobi znakowanej stabilnym izotopem węgla C13. Dało to możliwość prześledzenia drogi tylko tej konkretnej skrobi w organizmach osób uczestniczących w badaniu. Ciasteczka belVita różnią się od innych wyrobów poziomem skleikowania skrobi i to wystarcza aby przez 4 godziny glukoza uwalniała się stopniowo do krwi. Odpowiednia technologia produkcji zmniejsza też indeks glikemiczny gotowego wyrobu, który w tym przypadku waha się pomiędzy 44 a 55.

Dr Danuta Gajewska (SGGW) zwróciła zebranym uwagę na to, że indeks glikemiczny, aczkolwiek bardzo waży wskaźnik w żywieniu, nie może być jedynym branym pod uwagę markerem podczas komponowania diety. Spożywanie dużej ilości produktów o niskim IG tak samo może prowadzić do zaburzeń odżywiania np. do otyłości. Nie można też bezkrytycznie stosować wartości podanych w tabelach indeksu glikemicznego. Każdy człowiek/pacjent jest inny i jego organizm może wykazywać duże różnice w indywidualnej odpowiedzi na składniki pokarmów, w porównaniu do średniej populacji. Na to jaki będzie poziom glukozy we krwi u konkretnej osoby po spożyciu danego produktu ma wpływ wiele czynników, np.: obróbka technologiczna, dodatki i inne produkty jedzone razem a także specyficzne działanie danego organizmu/ciała. Na poziom zawartości glukozy we krwi, po śniadaniu bogatym w węglowodany, może mieć wpływ nawet to co zostało zjedzone podczas kolacji.

Dieta o niskim IG jest ze wszech miar godna polecenia bo zwiększa wrażliwość na insulinę, przyczynia się do redukcji tkanki tłuszczowej (nawet bez redukcji masy), zmniejsza ryzyko zespołu metabolicznego, cukrzycy II, CHD., a nawet hamuje karcynogenezę. Jednak podczas układania diet/jadłospisów dietetyk musi brać pod uwagę również indywidualne zalecenia żywieniowe oparte np. o genotyp. Trzeba też uwzględnić stan psychiczny pacjenta i jego indywidualne zaangażowanie.

O tym jak to zaangażowanie, motywację i osobistą świadomość celów określić oraz wzmocnić, opowiadała Urszula Mijakoska – diet coach. To dość nowy trend w dietetyce, dlatego przypomnijmy, że

- diet coach motywuje do trwałej zmiany nawyków i przekonań;

- wspiera w stworzeniu odpowiedniego planu odżywiania,

- wspiera w uświadomieniu sobie dotychczasowych nawyków i błędów,

- wspiera w poznaniu potrzeb własnego ciała.

Diet coach nie koncentruje się wyłącznie nad utratą kilogramów, ale uczy jak odzyskać kontrole nad sposobem odżywiania się, emocjami i własnym życiem.

Bardzo interesujący i bogaty program konferencji nie pozwala tutaj na przedstawienie całego zakresu podejmowanych zagadnień. O ciasteczkach, które były powodem naszego spotkania można więcej informacji znaleźć na http://www.belvita.pl/. Znajdują się tam też wpisy ww. prelegentów, zawierające szersze informacje na temat żywienia, zwłaszcza w porze śniadaniowe.

Trzeba jeszcze wspomnieć, że była to też okazja do spotkania się członków PTD i wymienienia zawodowych (i nie tylko) poglądów.

 

konferencji przysłuchiwała się

Wisława Karolewska

ptd.org.pl

 
PARTNERZY: